Lonstara jak nie było tak nie ma. Jego fantastyczna powieść ginie gdzieś pod stertą durnowatości wszelakiej. Okoliczne hieny urządzają sobie ucztę z tej okazji i wpadają tu naśmiecić i nabłocić, a ponieważ ja nie lubię kloaki ani na gumiakach ani na fiołkowej sukience, postanowiłam zawiesić działalność tego bloga czekając na właściciela. Def, Katju, Prudziu, Charmee i Sprzatający – dzięki, że byliście tu ze mną. W sumie towarzystwo całkiem doborowe. Jednak mnie potrzebna jest silna ręka do tego, by umiała walnąć pięścią w stół gdy zajdzie taka potrzeba. No i ja strasznie, ale to strasznie nie lubię grać pierwszych skrzypiec. Gwiazdą jestem tylko na parkiecie.
Myślę też, że zmienianie charakteru tego blogaska mija się z celem. Blogaski do spamerki są przynajmniej dwa: Polterek i Toteramki. Wydaje mi się, że trzeci, bez myśli przewodniej jest zbędny. Czy mam rację?;) .
Zostawiam małą furtkę na Wasze pomysły, gdybyście mieli jednak inne zdanie i chcieli utrzymać ten kawałek podłogi przy życiu ;) No, to bawcie się dobrze:)Mój jedyny pomysł to taki: więcej osób w redakcji.
trochę niespójna ta notka w swej treści.. ale decyzję zostawiam Wam :)
Która potrafi tak się ruszać?:p
Josephine Baker
„ Paryż jest świętem – powiedział jej kiedyś Ernest Hemingway, gdy pili wino w Café des Amateurs.”
http://kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,1024518.html?as=2&ias=7&startsz=x
















Najnowsze komentarze